Miejskie Przedszkole Nr 25 w Siedlcach

Logo BIP

Miejskie Przedszkole

Nr 25 w Siedlcach

ul. Okrzei 22
08-110 Siedlce

Zapytaj nas
więcej / dodaj wpis

Przedszkole

SPIS LITERATURY POKAZUJĄCEJ DOBRO I ZŁO ORAZ WZORY POPRAWNEGO ZACHOWANIA SIĘ

 Opracowała: ANNA MOSKWIAK

 

CO JEST DOBRE, A CO ZŁE

 

Nie można poprawnie funkcjonować w społeczeństwie, jeśli podział między dobrem a złem nie jest jasny. Nauka wartości moralnych odbywa się przez całe życie, ale warto ją rozpocząć jak najwcześniej, by wychowywać pociechy na małych bohaterów - zawsze gotowych do pomocy i potrafiących dokonywać możliwie najlepszych wyborów.
 

 

 

                                    SPIS LITERATURY POKAZUJĄCEJ DOBRO I ZŁO

ORAZ WZORY POPRAWNEGO ZACHOWANIA SIĘ

DO WYKORZYSTANIA PODCZAS ZAJĘĆ Z DZIEĆMI 5 I 6-LETNIMI

 

 

  • Zwierzątko domowe
  • W DOMU
    • Bałagan w pokoju
    • Branie cudzych rzeczy
    • Zajmowanie łazienki
    • Korzystanie z toalety
    • Obowiązki domowe
    • Odkładanie rzeczy na miejsce
    • Składanie ubrań
    • Zakręcanie pasty do zębów
  • W SZKOLE, W PRZEDSZKOLU
    • Bieganie po korytarzach
    • Kpinki i docinki
    • Zachowanie w trakcie lekcji
    • Przepychanie się
    • Rozmowy na lekcjach
    • Spóźnianie się
    • Zachowanie wobec słabszych
    • Zgłaszanie się do odpowiedzi
  • W TOWARZYSTWIE
    • Bicie innych
    • Dłubanie w nosie
    • Ładne wysławianie się
    • Mówienie „Na zdrowie!”
    • Plucie i smarkanie
    • Podstawianie nogi
    • Przeklinanie
    • Przerywanie innym
    • Szeptanie
    • Wykłócanie się
    • Wystawianie języka
    • Wyśmiewanie innych
    • Zasłanianie buzi przy kichaniu
    • Ziewanie i przeciąganie się
    • Żucie gumy
  • W GOŚCIACH
    • Branie rzeczy bez pytania
    • Chodzenie po cudzym domu
    • Grzebanie w szafach
    • Kulturalne zachowanie przy stole
    • Przedstawianie się
    • Radio, telewizor, komputer
    • Rozmawianie przez telefon
  • PRZY POSIŁKU
    • Chlipanie, siorbanie, mlaskanie
    • Czytanie i internet przy stole
    • Dmuchanie na posiłki
    • Huśtanie stołem i krzesłem
    • Jedzenie zanim inni zaczną
    • Łokcie na stole
    • Mówienie „smacznego”
    • Mówienie z pełną buzią
    • Mycie rąk
    • Proszenie o podanie potraw

 

  • Przychodzenie do stołu
  • Używanie sztućców
  • Wstawanie od stołu
  • Zabawa jedzeniem
  • Zabieranie całego jedzenia
  • DZIEŃ DOBRY, DO WIDZENIA
    • „Dzień dobry” i „do widzenia”
    • Grzeczny ukłon
    • Kolejność witania się
    • Mówienie „pan” i „pani” do starszych
    • Podawanie dłoni według wieku
    • Podawanie ręki przez kobietę
    • Przedstawianie chłopca dziewczynce
    • Przedstawianie się starszym i rówieśnikom
    • Przedstawianie sobie różnych osób
    • Ręce w kieszeniach
    • Witanie kobiet i mężczyzn
    • Witanie się uściskiem dłoni
    • Witanie się z dorosłymi
    • Witanie się z gospodarzem
    • Żegnanie się
  • PRZEPRASZAM, PROSZĘ, DZIĘKUJĘ
    • Dziękowanie po posiłku
    • Dziękowanie za prezent
    • Przepraszanie za niegrzeczność
    • Przypadkowe potrącenie kogoś
    • Używanie słowa „proszę”
    • Wymijanie ludzi na ulicy
  • GRZECZNOŚĆ OGÓLNA
    • Czytanie cudzej korespondencji
    • Dotrzymywanie tajemnic
    • Kłamstwa
    • Mówienie do dorosłych na „ty”
    • Oddawanie pożyczonych rzeczy
    • Plotkowanie
    • Podglądanie i podsłuchiwanie
    • Pokazywanie palcem
    • Potwierdzanie zaproszenia
    • Proszenie o pozwolenie na wzięcie czegoś
    • Przepuszczanie w wejściu i wyjściu
    • Punktualność
    • Wchodzenie w zabronione miejsca
    • Zniszczenie cudzej rzeczy
  • W AUTOBUSIE, W TRAMWAJU
    • Bagaż na siedzeniu
    • Hałasowanie
    • Jazda bez biletu
    • Jedzenie w trakcie jazdy
    • Machanie nogami i kopanie innych
    • Przepychanie się
    • Rozmawianie przez telefon
    • Stanie w drzwiach
    • Trzymanie butów na siedzeniach
    • Ustępowanie miejsca
    • Wpychanie się przez drzwi
  • W KINIE, W MUZEUM, W TEATRZE
    • Ciche jedzenie
    • Dotykanie eksponatów
    • Głośne komentowanie
    • Przechodzenie między rzędami
    • Układanie sztućców na talerzu
    • Właściwy strój
    • Wrzucanie śmieci do kosza
    • Wyłączanie telefonu
    • Zakaz robienia zdjęć
    • Zwiedzanie kościołów
  • W PARKU, W LESIE, NAD JEZIOREM
    • Deptanie trawników
    • Hałasowanie w lesie
    • Niszczenie gniazd zwierząt
    • Niszczenie roślinności
    • Ognisko w lesie
    • Płoszenie zwierząt
    • Sprzątanie po psie
    • Zabieranie śmieci
    • Zakaz kąpieli
  • NA ŚCIEŻCE ROWEROWEJ
    • Dzwonienie na innych
    • Jazda ulicą z dorosłym
    • Korzystanie ze ścieżki rowerowej
    • Przechodzenie z rowerem po pasach

 

  • łaściwe tempo jazdy
  • Zajeżdżanie drogi
  • NETYKIETA
    • Internetowy hejt
    • Ośmieszanie
    • Podawanie danych w internecie
    • Poprawne wysławianie się
    • Używanie cudzych zdjęć
  • PRZEZ TELEFON
    • Długie rozmowy
    • Dyskrecja w rozmowie
    • Grzeczna rozmowa z dorosłym
    • Kończenie rozmowy
    • Pomyłka
    • Proszenie do telefonu
    • Przedstawianie się przez telefon
    • Właściwa pora na dzwonienie
  • BĄDŹ BEZPIECZNY!
    • Prezenty od nieznajomych
    • Rozmowa z nieznajomym
    • Spacer z nieznajomym
    • Wpuszczanie nieznajomych

 

 

WIERSZE DOSTĘPNE W KSIĄŻCE:

  • „Dobre maniery dla dzieci, 150 wierszyków od dobrym zachowaniu w różnych sytuacjach” Grzegorza Strzebońskiego WYDAWNICTWO GREG - KSIĄŻKA DOSTĘPNA W GRUPIE „SMERFY”

 

 

 

 

 

 

 

 

WIERSZE O DOBRYM WYCHOWANIU- PRZEDSZKOLAK W ŚWIECIE WARTOŚCI

 

 

 

Babcia” Czesław Janczarski

 

Jedzie Jacek tramwajem

Rozsiadł się wygodnie

Patrzy jak po mieście

Spacerują przechodnie

Przy Jacku stoi babcia

- Siedź sobie wnuczku drogi!

 

Stara babcia postoi

Choć ty młode masz nogi...

Wysiadł Jacek - a babcia

Ciężkie paczki zbiera,

Czy ktoś by z was

Pochwalił tego kawalera?

 

Pamiętaj o pozdrowieniach!

Każdy, kto dobre ma wychowanie,
mówi „Dzień dobry” na powitanie.
Na pożegnanie zaś „Do widzenia”
bo to są miłe pozdrowienia.

Używaj zaczarowanych słów!

Dziecko dobrze wychowane
słowa zna zaczarowane
i na co dzień je stosuje
„Proszę”, „Przepraszam” „Dziękuje”


Pomagaj w domu!

Kiedy w domu jest sprzątanie
pomóż tacie, pomóż mamie –
książki, buty czy zabawki
włóż na miejsce do swej szafki!

Szanuj zabawki!

Gdyby zabawki mówić umiały,
chętnie by z Tobą porozmawiały,
że pragną dobrze być traktowane,
bo wiedzą wtedy, że są lubiane.

Myj zęby!

Żeby zęby były mocne,
mleko pij i jedz owoce.
Żeby piękny uśmiech był –
po jedzeniu zęby myj!

Dbaj o higienę!

Kąpiel w wannie - świetna sprawa!
Może przy tym być zabawa –
gąbką, mydłem, pianą białą
szoruj dobrze całe ciało

Myj ręce przed jedzeniem!

Aby zdrowia było więcej,
przed jedzeniem umyj ręce.
Zadbaj także o paznokcie,
tam brud wciska się najmocniej.

Dbaj o porządek!

Stoi w kącie kosz na śmieci
i uśmiecha się do dzieci.
Mówi im, ze to nieładnie –
rzucać śmieci gdzie popadnie.

Odżywiaj się zdrowo!

Chcesz być zdrowy tak jak ryba?
Jedz owoce i warzywa!
Zjadaj szpinak i sałatę,
a przerośniesz nawet tatę.

Jedz ładnie!

Nawet gdy nie jesteś duży,
nie mów nigdy z pełną buzią,
nie podpieraj się łokciami,
ucz się ładnie jeść sztućcami

Ustąp miejsca!

Ustąp miejsca starszym,
nie myśl wciąż o sobie.
Kiedy Ty dorosły będziesz,
ktoś ustąpi Tobie!

Baw się zgodnie z innymi!

Zabawki frajdy dają wiele,
gdy się z dziećmi nimi dzielę.
To naprawdę świetna sprawa –
zgodna, wesoła zabawa!

Pozwól odpocząć rodzicom!

Nie hałasuj wtedy właśnie,
gdy w fotelu tata zaśnie.
Pomyśl także o mamusi –
ona też odpocząć musi.

Szanuj książki!

Twoja książka nie lubi,
gdy swoje kartki gubi
i dlatego grzecznie prosi,
byś jej nigdy nie tarmosił

Zasłaniaj buzię!

Kiedy bierze Cię ziewanie,
kaszel albo też kichanie...
zasłoń usta rączką swoją,
przecież inni obok stoją

Zapamiętaj!!

Zapamiętaj
przyjacielu
Brud - siedliskiem
chorób wielu.

Bardzo ważne
zalecenie:
umyj ręce
przed jedzeniem.

Wypłucz także,
należycie
każdy owoc
przed spożyciem.

Gdy zachowasz
te zasady,
żadna z chorób
nie da rady.


POSIŁKI

pierwszym posiłkiem
dnia, gdy się wstanie,
jest dla każdego:
pierwsze śniadanie.

Drugie śniadanie -
ważny posiłek,
zjada się, by mieć
do pracy siłę.

Kolejno: obiad
w dzień się spożywa,
dla podniebienia -
rozkosz prawdziwa.

Wcześnie wieczorem
czas na kolację,
na lekkostrawne,
niewielkie racje.

 

 

 

 

 

 

OPOWIADANIA I INSCENIZACJE O DOBRYM WYCHOWANIU

 

 

 

 

 

 

 

 

 

INSCENIZACJA „ MISIE ZUCHY”

Miś 1:

Ja pluszowy, gruby miś

bardzo grzeczny byłem dziś.

Zjadłem wszystko na śniadanie

i czyściutkie mam ubranie.

 

Miś 2:

Ja też jestem misiek zuch,

mleko piłem dziś za dwóch.

I to wam powiedzieć mogę:

nie wylałem na podłogę.

 

Miś 3:

Byłem dzisiaj na spacerze.

I niech każdy mi uwierzy,

nie stłukłem kolan wcale

chociaż mnie goniły lale.

 

Miś 4:

Oj, nie chwalcie się już więcej.

Ja dziś sam umyłem ręce.

I choć woda mokra była

ubrania mi nie zamoczyła.

 

Miś 5:

Miś pomocnik; okaz rzadki.

Podlewałem dzisiaj kwiatki.

I tak mamie pomagałem,

że je dla niej pozrywałem.

 

Lala:

Nie chwalcie się drogie misie,

że jesteście takie zuchy,

bo tak samo jak wy dzielne

w tym przedszkolu są maluchy

 

Złe zachowanie – I. Salach

 

            Zajrzyjmy dzisiaj do sali maluchów. Co dzieci teraz robią? Proszę, proszę jedzą obiad. Aż miło popatrzeć – przysunięte na krzesełkach do stolików i jedzenie znika z talerzy.

            Ale... nie wszyscy zachowują się przykładnie. Malutki chłopczyk wierci się na krzesełku okropnie. O, teraz schylił się pod stolik, teraz puka w talerz łyżką. Znowu cos mu spadło pod stolik.

            Nagle... Fajt... I kubek z kompotem spada na podłogę. Rety! Na stoliku mokro, mokra bluzeczka i jeszcze dywan zachlapany.

-Oj proszę pani, wylało się – chlipie Kubuś.

-Samo? – zapytała pani podchodząc do stolika.

-Nie! On się kręcił i strącił kubek – skarży Renia.

-Czy jeszcze ktoś się kręcił i rozlał kompot? – zaciekawiła się pani.

-Nie, my siedzimy przy obiedzie grzecznie – krzyknęły zgodnie dzieci.

-Widzisz Kubusiu, bierz przykład z kolegów, a nie przytrafi ci się przykry wypadek – uśmiechnęła się pani.

-Nie płacz, naprawimy szkodę i usiądziesz ładnie przy stoliku, jak siedzą inni.

 

 

 

 

 

 

Niegrzeczny Pawełek

Cz. I „Czarodziejskie słowa

Pawełek to zwykły chłopiec, który chodzi do przedszkola. Niedawno skończył 6 lat, więc jest już dużym chłopcem.

Pewnego zwykłego dnia wrócił z mamą , jak zawsze, z przedszkola do domu, ominął babcię, która otworzyła mu drzwi i szybko wbiegł w zabłoconych bucikach do swojego pokoju. Kurtkę, czapkę i szalik rzucił na podłogę...

Babcia, która przyjechała do Pawełka w odwiedziny, miała bardzo smutną minę.

- Babciu, chcę pić! – krzyknął Pawełek bardzo niewyraźnie, bo właśnie włożył do buzi całą garść chrupek.

Babcia nic nie odpowiedziała, tylko ze smutkiem pokiwała głową.

- Babciu, pić! – krzyknął znowu Pawełek.

Babcia weszła do pokoju z pysznym sokiem z malin, który Pawełek po prostu uwielbia, potknęła się o buty, które leżały obok kurtki, czapki i szalika i postawiła sok na stoliku.

- Proszę Pawełku! – powiedziała cichutko i szybko wyszła z pokoju.

Cały wieczór babcia  i rodzice Pawełka byli bardzo, bardzo smutni.

Na drugi dzień Pawełek wrócił, jak zwykle, z przedszkola do domu, wbiegł do swojego pokoju i głośno zawołał:

- Babciu, pić!

Jednak babcia nie przyszła i nie przyniosła Pawełkowi jego ulubionego soku z malin.

Zdenerwowany Pawełek poszedł do kuchni.

-  Mamo, gdzie jest babcia? – zapytał

- Babcia wyjechała dzisiaj rano! Pojechała do Warszawy do twojej kuzynki Michasi. – odpowiedziała mama.

- Ale dlaczego? Powiedziała dlaczego tak szybko wyjeżdża, mamo?

- Nic nie powiedziała, ale była bardzo smutna i zostawiła ci list. Jeżeli chcesz mogę ci go przeczytać.

- Przeczytaj mi mamo! – powiedział Pawełek niezbyt grzecznie.

- Dobrze, to słuchaj – powiedziała mama i zaczęła czytać list.

 

                      

Drogi Pawełku!

          Bardzo Cię kocham, bo jesteś moim jedynym wnuczkiem, ale było mi u ciebie bardzo smutno, więc postanowiłam pojechać do Twojej kuzynki – Michasi, do Warszawy. Było mi bardzo przykro, gdy zapominałeś o czarodziejskich słowach. Było mi smutno, gdy widziałam jak Twoje buciki płaczą błotem na dywan w Twoim pokoju i gdy twoja kurteczka, czapka i szalik leżały smutne na podłodze.

         Marzę o tym byś zachowywał się jak grzeczny chłopiec.

 

                                                                                   Twoja Babcia

 

Mama przerwała czytanie listu i spojrzała na Pawełka, a Pawełek spojrzał na mamę i zaczerwienił się od samych koniuszków palców u nóg po brodę, nos i uszy. Było mu bardzo wstyd, że nie potrafił się odpowiednio zachować.

Spytał tylko cichutko: - Mamo, a jakie to są te czarodziejskie słowa?

- Czarodziejskie słowa?– spytała mama – dzień dobry, dowidzenia, proszę, dziękuję, przepraszam, to są czarodziejskie słowa, pamiętaj o nich zawsze, w sercu je zachowaj!!!!

            Pawełek postanowił, że się poprawi i od dzisiaj zawsze będzie grzeczny.  Zawsze będzie używał czarodziejskich słów. Mamie obiecał, że kurtka, czapka, szalik i buciki będą szczęśliwe w szafce na przedpokoju, a do babci (przy pomocy mamy) napisał list.

  

                                                   Dzień Dobry Kochana Babciu!

 

          Bardzo przepraszam Cię za to, że było Ci u mnie smutno!

          Dziękuję za pyszny sok z malin, który mi przynosiłaś i proszę Cię

          przyjedź jeszcze do mnie, a obiecuję, że będziesz zawsze uśmiechnięta.

 

                                                                                  Do widzenia

Twój Pawełek

 

          Ps.  Buciki, kurtka, czapka i szalik odpoczywają zadowolone w szafce.

                Bardzo Cię kocham, Babciu!

 

„Dorotka o czarodziejskich słowach”

Pewnego dnia, gdy mała Dorotka siedziała sama na huśtawce i grzebała patykiem w ziemi, podeszły do niej dwie dziewczynki: - Cześć. Chcesz cukierka? – zapytała jedna z nich i wyciągnęła w stronę Dorotki paczkę z pysznymi karmelkami. – Proszę bardzo - dodała. Dorotka wzięła cukierka bez słowa, włożyła do buzi i dalej siedziała naburmuszona. - I jak? Smakuje ci? – zapytała druga dziewczynka. - Może być – odparła Dorotka nie patrząc nawet na swoją rozmówczynię, tylko nadal grzebiąc patykiem w ziemi. Dziewczynki stały przez chwilę bez słowa, a potem ta pierwsza jeszcze raz zwróciła się do Dorotki: - Może pójdziesz pobawić się z nami w piaskownicy? - Fajnie! – ożywiła się na te słowa Dorotka, rzuciła patyk i pobiegła w stronę piaskownicy przepychając się pomiędzy dwiema dziewczynkami, które stały obok siebie. Jedną z dziewczynek popchnęła tak mocno, że ta przewróciła się i stłukła sobie łokieć. Dorotka tylko spojrzała na nią i krzyknęła z daleka: - No wstawaj szybko i chodźcie się bawić. Ale dziewczynki nie chciały już bawić się z Dorotką, tylko ta druga pomogła wstać tej pierwszej i poszły razem w swoją stronę. A nasza Dorotka znowu została sama.

Całej sytuacji przyglądała się pewna staruszka, która siedziała na ławce i głaskała dużego burego kota. - Dorotko – zwróciła się do dziewczynki. – Chciałabyś zostać wróżką i sprawić, że dzieci będą chciały się z tobą bawić? - Tak, proszę pani. Bardzo bym chciała – odpowiedziała Dorotka i usiadła na ławce obok staruszki. - W takim razie zdradzę ci pewien sekret. Są takie trzy proste czarodziejskie słowa, które działają jak zaklęcia. Kiedy je wypowiadasz, inni ludzie są dla ciebie mili i ty jesteś miła dla innych. - Jakie to słowa, proszę pani? – zainteresowała się Dorotka.  

- PRZEPRASZAM, PROSZĘ, DZIĘKUJĘ. To właśnie są te słowa, Dorotko. Kiedy ktoś częstuje cię cukierkami, powinnaś użyć słowa DZIĘKUJĘ. Jeśli sama kogoś częstujesz, słowa PROSZĘ. To słowo przydaje się również wtedy, gdy chcesz coś od kogoś otrzymać. Kiedy natomiast chcesz, aby ktoś ustąpił ci drogi, a już na pewno, gdy kogoś potrącisz lub zrobisz mu inną przykrość, powinnaś użyć słowa PRZEPRASZAM.

Dorotka słuchała tego, co mówi staruszka, ale była trochę zawiedziona, że te magiczne zaklęcia to nie żadne „abrakadabra”, ale takie zwykłe słowa. Staruszka zauważyła jej smutną minę i powiedziała: - Uprzejmość często działa jak magia. Zacznij używać słów, których cię nauczyłam, a sama się o tym przekonasz. „Właściwie mogę spróbować. Co mi szkodzi?” – pomyślała Dorotka i postanowiła od razu sprawdzić, czy to działa: - Pozwoli mi pani pogłaskać swojego kota? – zapytała. – Bardzo proszę – dodała po chwili, a starsza pani uśmiechnęła się do niej promiennie i odrzekła: - Oczywiście, Dorotko. Możesz go nawet zabrać na spacer. Odtąd Dorotka używała magicznych słów tak często, jak tylko nadarzała się ku temu okazja. Teraz już nie była tylko małą i śliczną, ale także miłą dziewczynką. Inne dzieci od razu to zauważyły i szybko polubiły zabawę z Dorotką. Zaczęły nawet nazywać ją Wróżką, bo kiedy pojawiała się w pobliżu uprzejma i uśmiechnięta, wszystko wydawało się piękniejsze, a jej żółty berecik świecił prawie tak jasno jak słońce.

 

O mądrej księżniczce Każdy, kto zna słowo dziękuję może uważać się za bardzo bogatego. Spytacie – dlaczego? Opowiem wam niezwykłą historię. Będzie w niej o tym, ile warte jest słowo dziękuję.
Rzecz wydarzyła się w dawnych czasach. W małym zameczku mieszkała mała księżniczka o imieniu Emilia. Król i królowa, jako rodzice, bardzo dbali o wychowanie swojej córeczki. Ich królestwo nie było duże, nie było też bogate. Rodzice, mimo że rządzili królestwem, nie byli w stanie posłać księżniczki za granicę do słynnej szkoły tylko dla księżniczek. Mała Emilia dorastała w swoim królestwie. Nauki pobierała od nadwornych nauczycieli.
Czas płynął. Z małej książęcej dziewczynki wyrosła piękna książęca panna. Zwyczaj nakazuje, że gdy w królestwie dorasta panna, król ogłasza turnieje rycerskie. Tak też było w królestwie księżniczki. Nie były to duże wydarzenia. Zamek był za mały, by pomieścić wielu gości. Mimo to królestwo chętnie odwiedzali waleczni młodzieńcy, oczekując iż uda się im zasłużyć na względy pięknej księżniczki.
Podczas turniejów rycerskich adoratorzy prezentowali swoją waleczność. Niestety, mimo że turnieje odbywały się co tydzień, żaden z młodzieńców nie zdołał oczarować księżniczki. Król i królowa byli zmartwieni. Wezwali księżniczką na rozmowę.
- Droga księżniczko, powinnaś wybrać sobie dzielnego młodzieńca.
- Wszyscy są odważni i przystojni, jednak żaden z nich nie posiada cech, jakie ja cenię szczególnie.
- Jakież to cechy musi mieć twój wybranek?
- Musi być po prostu dobrze wychowany.
Rozeszła się wieść, że księżniczka szuka młodzieńca bardzo uprzejmego. Zakończyły się turnieje a zaczęły się wielkie bale. Różni młodzieńcy się zjeżdżali. Wszyscy przystojni i pełni gracji. Wszyscy uprzejmie do tańca księżniczkę prosili. Jednak i tym razem żaden z młodzieńców nie spodobał się księżniczce. Ponownie rodzice wezwali ją na rozmowę.
- Wielu zacnych młodzieńców gości na balach. Każdy z nich jest dobrze wychowany. Czy może wybrałaś jednego, najbardziej grzecznego?
- Rzeczywiście, wszyscy są dobrze wychowani, jednak żaden nie spodobał mi się szczerze.
- Kogo szukasz księżniczko, powiedz szczerze?
- Szukam takiego młodzieńca, który nas wszystkich czymś niezwykłym zaskoczy, czymś nietuzinkowym.
Rozeszła się wieść po królestwie, że księżniczka szuka młodzieńca wyjątkowego. Jednak tym razem żaden z młodzieńców się nie pojawił. Wszyscy uznali, że księżniczka jest kapryśna i sama nie wie kogo szuka. Zasmuciło to bardzo rodziców. Nie mieli komu tronu przekazać. Aż pewnego razu pojawił się w królestwie młodzieniec. Nie był jednak księżniczką zainteresowany. Ludzie namawiali go, by udał się do zamku, by przedstawił swoje umiejętności. Ten jednak nie miał takiego zamiaru.
Miał bowiem zupełnie inne plany. Otworzył w mieście szkołę dla dzieci. Mogły do niej uczęszczać wszystkie dzieci, pod warunkiem, że uczyć się chciały. Początkowo było ich niewiele. Z czasem dzieci same garnęły się do nauki. W szkole dzieci mogły ciekawie spędzić czas, nauczyć się pisać, czytać i innych potrzebnych rzeczy.
W królestwie wieści rozchodziły się szybko. O dobrym nauczycielu dowiedziała się księżniczka. Chciała koniecznie poznać młodzieńca. Postanowiła, że przebierze się za małą dziewczynkę i pójdzie na lekcję do dobrego nauczyciela. Trafiła właśnie na lekcję o dobrym wychowaniu. Nauczyciel opowiadał dzieciom kiedy należy mówić "proszę", kiedy "przepraszam", a kiedy "dziękuję". Właśnie zaczął zadawać pytania. Spośród obecnych do tablicy wybrał małą dziewczynkę, a właściwie księżniczkę przebraną za małą dziewczynkę.
- Proszę mi powiedzieć, kiedy należy mówić „dziękuję”.
- Zawsze wtedy, gdy chcemy. Dobrych słów nigdy za wiele.
Po pewnym czasie wydało się, że mała dziewczynka jest księżniczką. Wydało się także, że dobry nauczyciel jest księciem, który szukał mądrej księżniczki.
Potem książę ożenił się z księżniczka i żyli długo i mądrze.

 

Bajka terapeutyczna "Niegrzeczny kotek"

Za górami, za lasami, w chatce na leśnej polanie zwanej zielonym Gajem mieszkali dwaj przyjaciele: kotek Ząbek i kotek Pazurek ze swoimi rodzicami. Wszędzie chodzili razem, bawili się w chowanego, jedli razem podwieczorki, chodzili na spacery i oglądali zachody słońca. Pewnego dnia, gdy wrócili z przedszkola pobiegli pobawić się na polankę. Nagle za drzew wyszedł wielki, nieznajomy Kocur. Mocno złapał za łapkę Pazurka, spojrzał mu głęboko w oczy i rzucił na niego złe zaklęcie. Okazało się że był to Zły Czarodziej, który cieszył się gdy mógł komuś wyrządzić krzywdę. Od tego dnia Pazurek stał się bardzo niegrzeczny, hałaśliwy i strasznie niemiły dla swego przyjaciela i innych osób. Swym zachowaniem przeszkadzał dorosłym i dzieciom. W przedszkolu nikt nie chciał się z nim bawić. Tylko Ząbek próbował wszystkich możliwych sposobów, aby przyjaciel był znów taki jak dawniej. Niestety po pewnym czasie i on zrezygnował. Ząbek chodził teraz smutny, zmartwiony, że stracił swojego najlepszego kumpla. Jednak Pazurek wcale się tym nie martwił, jeszcze bardziej był nieznośny, zaczął brzydko mówić, nie słuchał nikogo i robił innym na złość. Zachowanie Pazurka było również wielkim zmartwieniem dla jego rodziców. Kotek nie dbał o porządek w pokoju, nie chciał się myć i bardzo brzydko postępował. Pewnego dnia rodzice musieli wyjechać i kotkiem zaopiekowała się ciocia. Dużo w tym czasie z nim rozmawiała. Jednak Pazurek wcale cioci nie chciał słuchać i nie miał ochoty się zmienić, aby rodzicom zrobić niespodziankę jak wrócą. W końcu postanowił, że wyruszy w świat i nie będzie musiał słuchać Dobrych Rad innych. Zabrał w podróż trochę jedzenia, picia i wyruszył w drogę, nie żegnając się z nikim. Gdy uszedł kawałek, usiadł by odpocząć i się posilić. Wtedy podeszła do kotka kurka i grzecznie poprosiła o trochę chlebka. Niestety Pazurek nie był tak miły i nie podzielił się z kurką jedzeniem. Po pewnej chwili podszedł do niego piesek i poprosił go o łyk wody, lecz i jemu Pazurek odmówił. Gdy już odpoczął i posilił się ruszył w dalszą drogę. Wieczorem bardzo zmęczony usiadł pod drzewem i próbował zasnąć. Niestety był tak głodny, kiszki "marsza mu grały", pragnął by ktoś podzielił się z nim jedzeniem. Tak leżąc przypomniał sobie o kurce i piesku dla których był niemiły i odmówił im posiłku. Teraz zrozumiał, że postąpił bardzo źle. Myślał o tym, gdy obok pojawiła się mała dziewczynka z koszyczkiem pełnym jedzenia. Już chciał wyciągnąć łapkę i siłą zabrać jej koszyk dla siebie, ale coś mu szepnęło, że tak się nie robi, że należy poprosić. Wtedy dziewczynka, a była to Dobra Wróżka, podzieliła się z kotkiem swoimi przysmakami. W koszyczku miała zaczarowane jabłuszko i "soczek grzeczności". Gdy Pazurek to zjadł nagle przypomniały mu się wszystkie zaczarowane słowa i grzeczne zachowanie, o którym zapomniał po spotkaniu ze Złym Czarodziejem. Obok zjawiła się kurka i piesek, byli to przyjaciele Wróżki, których od razu mógł przeprosić. Przypomniał też sobie o domu, rodzicach, cioci, przyjacielu Ząbku i o tym wszystkim jak wcześniej postępował. Zrobiło mu się strasznie smutno i zapragnął do nich powrócić i poprosić aby mu wybaczyli złe zachowanie. I jak to w bajkach bywa, gdy tylko o tym pomyślał znalazł się obok domu. A tam czekali już na niego stęsknieni rodzice, ciocia i jego przyjaciel. Gdy ich ujrzał szybko podbiegł, uściskał ich i gorąco zaczął ich przepraszać. Radość była ogromna, wszyscy mu wybaczyli. Bardzo długo trwało powitanie przyjaciół: kotka Pazurka i Ząbka. Byli tak ogromnie szczęśliwi, że znowu są razem, tak jak dawniej. Ich przyjaźń pomimo trudnych chwil przetrwała.

„ O lisku Urwisku”

Dawno, dawno, temu, a może całkiem niedawno, daleko, daleko stąd, a może całkiem blisko. W wielkim, ciemnym lesie, a może w całkiem małym lasku, mieszkał sobie mały lisek z rodzicami. Mały lisek miał na imię Urwisek. Lisek Urwisek, wołały na niego wszystkie małe zwierzątka. Lisek Urwisek wołały dorosłe zwierzęta. Lisek Urwisek, wołali do niego rodzice.

Urwisek chodził do przedszkola. Bardzo je lubił, gdyż w przedszkolu, można było się fajnie bawić z innymi zwierzątkami, a zabawę Urwisek lubił najbardziej. W przedszkolu miał wielu przyjaciół, z którymi chętnie spędzał czas. Byli to Myszka, Króliczek, Wilczek i Niedźwiadek. Czasem ich zabawy przestawały jednak być zabawne, a robiły się niebezpieczne.

W takich sytuacjach do akcji wkraczała Pani Przedszkolanka Wiewióreczka. Z reguły wszystkie zwierzątka szybko się uspokajały i przerywały niebezpieczną zabawę. Jedynie Lisek Urwisek miał z tym problem. Czasem zdarzało mu się, że w takich sytuacjach, gdy Pani przerywała mu najlepszą zabawę, wpadał w złość, nad którą nie potrafił zapanować. W złości robił bardzo nieprzyjemne rzeczy. Mówił Pani Wiewióreczce brzydkie wyrazy, bił i nawet rzucał różnymi przedmiotami.

W końcu Pani Wiewióreczka nie wytrzymała i wezwała rodziców Urwiska. Powiedziała im o wszystkim i poprosiła, żeby pomogli jej w tej sytuacji.

Rodzice Liska bardzo się zmartwili tą sytuacją. Tego wieczoru porozmawiali z Urwiskiem bardzo poważnie. Wytłumaczyli mu jak należy się zachowywać, a jak nie, dali mu do zrozumienia, jak jest im przykro, z powodu jego nieodpowiedniego zachowania w przedszkolu. W końcu powiedzieli, że pomimo tych wybryków, kochają go bardzo i martwią się o niego.

Tej nocy Lisek Urwisek nie mógł zasnąć. Wciąż rozmyślał o tym, jak bardzo smutni byli jego rodzice. Nie chciał aby się smucili, ale nie potrafił znaleźć rozwiązania z tej trudnej dla niego sytuacji.

W końcu zasnął, jednak przyśnił mu się dziwny sen. Śniło mu się dziwne zwierze, które skakało po polanie. Nigdy w życiu nie widział takiego zwierzęcia i nie miał pojęcia skąd takie zwierzę wkradło się do jego snu. Tak naprawdę zwierzęciem tym był kangur, o którym kiedyś babcia czytała Liskowi książeczkę.

Kangur skikał sobie, aż dotarł do sporego drzewa. W jego cieniu spotkał swojego młodszego kolegę, któremu często dokuczał. Zatrzymał się na jego widok. Na jego lewym ramieniu pojawił się mały kangurek z rogami i szpiczastym ogonem i zaczął mu szeptać do ucha: „zrób mu jakiegoś psikusa”. Jednak na prawym ramieniu kangura pojawił się drugi ubrany na biało i z białymi skrzydełkami. Ten również zaczął mu szeptać do ucha: „wiesz, że to nie ładnie robić psikusy innym, zwłaszcza młodszym i słabszym od ciebie.” Przez chwilę obydwie zjawy szeptały kangurowi do uszu, a potem zniknęły. Wtedy kangur podszedł do swojego młodszego kolegi i bez najmniejszego uprzedzenia wepchnął go w pokrzywy.

Biedny mały kangurek, poparzył się cały pokrzywami. Wszędzie miał piekące bąble i wszystko go swędziało.

Tym czasem starszy kangurek poskikał przed siebie. W pewnym momencie zrobił duży skok i wylądował w błotnistej kałuży. Jak się jednak okazało, nie była to zwykła błotnista kałuża. To raczej było grzęzawisko. Jego nogi ugrzęzły w błocie i nie mógł ich oswobodzić. Im bardziej się szamotał, aby się uwolnić, tym głębiej się zanurzał. W końcu błoto sięgało mu już do piersi. Zaczął więc krzyczeć o pomoc.

Chwilę później pojawił się jego młodszy kolega, z piekącymi krostami. Gdy zobaczył co się dzieje, bez najmniejszego zawahania chwycił wielką gałąź i podał ją swemu koledze. Tamten złapał się jej mocno i krok za krokiem, bardzo powoli wyszedł z grzęzawiska.

Dopiero teraz zobaczył, kto mu pomógł. Zrobiło mu się bardzo głupio. Zawstydził się, a następnie gorąco podziękował młodszemu kangurkowi za uratowanie życia. Przeprosił także, za to, że był dla niego niemiły. I od tej pory postanowił zawsze być koleżeńskim w stosunku do innych, a zwłaszcza tych, którzy są od niego młodsi i słabsi.

Wtedy sen się skończył, a Lisek Urwisek obudził się. Dotychczas nigdy nie zdarzyło się, aby pamiętał jakikolwiek sen, a ten zapamiętał i to z najdrobniejszymi szczegółami. Zastanawiał się, co ten sen mógł dla niego znaczyć. Czy był on taki ważny, że go zapamiętał?

I wtedy Lisek postanowił, że on także zrobi dzisiaj w przedszkolu psikusa. Ale nie takiego jak zwykle, że zabrał koledze krzesełko, gdy ten próbował usiąść i kolega się wywrócił, czy też ten gdy wypił kompot koleżance. Nie tym razem miał to być psikus nad psikusy.

Kiedy rodzice odprowadzali Urwiska do przedszkola, zauważyli, ze ma on jakąś dziwną minę, jakby planował coś dziwnego, jednak nie wnikali o co chodzi.

W końcu Urwisek dotarł do przedszkola i zaczął realizować swój plan. Kiedy Pani Wiewióreczka powiedziała: „Odkładamy zabawki i idziemy myć rączki”. Lisek Urwisek jako pierwszy odłożył wszystko na miejsce i pobiegł do łazienki. Kiedy Pani powiedziała: „Pora na obiad”. Urwisek jako pierwszy czekał w kolejce, aby stanąć w parach w drodze na stołówkę. Kiedy Pani Wiewióreczka powiedziała: „Odkładamy zabawki na miejsce i siadamy do stoliczków. Teraz jest pora na rysowanie”. Kto jako pierwszy zrobił to o co poprosiła? Oczywiście – Lisek Urwisek.

Pani wiewióreczka nie mogła uwierzyć własnym oczom. Przecierała je i przecierała, aż w końcu zawołała Panią Sprzątaczkę i zapytała: „Czy Pani widzi to samo co ja?” „Tak. Chociaż, ciężko w to uwierzyć” – powiedziała Pani Sprzątaczka.

Pani wiewióreczka przekręcała głowę to w prawo, to w lewo i bez ustanku przyglądała się Liskowi. W końcu w myślach stwierdziła: „Uszy szpiczaste i zakończone białymi sterczącymi włoskami, zupełnie jak u Urwiska. Ogon też jakby ten sam. Nosek bardzo podobny. Chyba jednak nikt nam go nie podmienił. Jednak dlaczego zamiast jak Lisek Urwisek, zachowuje się jak Lisek Grzeczniuszek?”

Od tej pory zachowanie Liska zmieniło się, a w całym lesie znany jest jako Lisek Grzeczniuszek i jest z tego powodu bardzo zadowolony.

 

Niegrzeczny chłopiec

W małym domku otoczonym ogrodem pełnym pięknych kwiatów i drzew, mieszkał z rodzicami chłopiec, który miał na imię Iwo. Był bardzo niegrzeczny. Rodzice martwili się, gdyż chłopiec nikogo nie słuchał. Przykro im było, ponieważ każdą ich prośbę syn zbywał milczeniem. Smucili się i byli bardzo zmęczeni, bo chłopiec w niczym nie pomagał. Obawiali się, że Iwo wyrośnie na samolubnego, niedobrego człowieka.
Któregoś dnia gdy chłopiec wrócił do domu po skończonej zabawie, nie zastał w nim rodziców. Zdziwił się, ponieważ do tej pory zawsze czekała na niego usłużna mama z gotowym obiadem, który jadł lub nie, w zależności od tego czy miał ochotę i dobry humor. Wyszedł przed dom, ale nie znalazł w ogrodzie żywego ducha. Zaczął nawoływać.
-Synku, tu jesteśmy. – usłyszał szept dochodzący spośród drzew przy domu.
Zastanowił się chwilę, ale szybko stwierdził, że się przesłyszał, że to jedynie wiatr między liśćmi śpiewa i postanowił zaczekać na rodziców przed progiem.
– Wcale nie jestem głodny – powiedział do siebie, choć kiszki mu marsza grały.
Czekał całe popołudnie, ale rodzice nie przychodzili.
Nagle na ścieżce ukazała się jakaś nieznajoma postać. Gdy się zbliżyła, chłopiec zobaczył, że to kobieta w cudnej powłóczystej szacie, jakiej jeszcze nigdy nie widział.
– Witaj chłopcze.
– Czego chcesz? – zapytał arogancko Iwo.
– Oj, jaki jesteś nieuprzejmy – odpowiedziała zdumiona pani. – Jestem wróżką, mam dla ciebie wiadomość – wyjęła z kieszeni zwinięty papier i podała chłopcu. – Przez swoje zachowanie nie będziesz zyskiwał przyjaciół – dodała.- Chciałam ci pomóc, ale nie wiem czy na to zasługujesz. – Odwróciła się z tajemniczą miną i rzekła – Żegnaj.
Po czym zniknęła.
Iwo wzruszył ramionami.
-A w czym miałabyś mi pomóc – mruknął rozwijając rulon.
Z przerażeniem przeczytał, że rodzice ze zmartwienia zamienili się w dwie wierzby płaczące, stojące nieopodal domu, a jedyną osobą, która może odwrócić czar jest on, lecz musi znaleźć na to odpowiedni sposób i zmienić swoje postępowanie.
Chłopiec podszedł do drzew. Miał wrażenie, że delikatne gałązki głaskają go po głowie i zapłakał.
-Co ja mam teraz zrobić – zaczął się zastanawiać. – Mamo pomóż – spojrzał smutno na drzewa, ale matka nie mogła tym razem mu pomóc, bo to ona potrzebowała pomocy.
Nie miał się do kogo zwrócić o ratunek, dla wszystkich był zawsze nieprzyjemny, więc został sam w potrzebie.
Podlał drzewa i ruszył poszukać recepty na to co się stało. Po drodze przyplątał się do niego jakiś dziki pies. Iwo odtrącił go.
-Idź, nie przeszkadzaj mi – burknął.
„Może spotkam tę wróżkę, która chciała mi pomóc na początku” pomyślał.
Długo wędrował przez lasy, łąki, żywił się owocami leśnymi i spał pod gołym niebem czujny na wszelkie odgłosy.
-Wróżko, gdzie jesteś?- wołał płaczliwie.
Gdy już stracił nadzieję na znalezienie wróżki, dotarł do zielonej doliny rozciągającej się u podnóża najwyższej góry świata. Jej wierzchołek ukryty był w chmurach, a legenda głosiła, że znajdują się na nim niewyobrażalne cuda.
Wtem kilka wygłodniałych wilków okrążyło chłopca. „Rety, przydałby się teraz ten dziki pies, którego przepędziłem” wystraszył się.
-Już nigdy nie będę taki niedobry! – Krzyknął głośno.- Gdybym był grzeczny, każdy chętnie pomógłby mi w kłopotach, a całe to nieszczęście nigdy by się nie wydarzyło. Mamo, Tato! – płakał Iwo.
Wtem poczuł czyjąś dłoń na ramieniu. Odwrócił się i zobaczył wróżkę.
– Oj, Iwo, Iwo, czy tyle złego musiało się stać, żebyś postanowił się zmienić? – rzekła.
Wróżka skinęła na wilki. Pokręciły się jeszcze chwilę wokół chłopca i pokornie odeszły.
-Masz jeszcze szansę by odwrócić czary. Jesteś na dobrej drodze postanawiając poprawę, ale musisz wykonać pewne zadanie.
-Jakie?- zapytał chłopiec.
-Widzisz tę górę? – wróżka wskazała dłonią wzniesienie. – Musisz wspiąć się na szczyt i przynieść kwiat z Drzewa Przemian, które tam rośnie.
-Ale jak ja się tam dostanę?
– Będziesz potrzebował tylko tego, czego się ostatnio nauczyłeś – odpowiedziała. – Pamiętaj, możesz zerwać tylko jeden kwiat.
Iwo nie tracąc ani chwili wbiegł na górską ścieżkę. Po drodze zobaczył małego chłopczyka, który próbował ściągnąć piłkę z drzewa i prosił Iwa o pomoc, ale ten nie zwrócił na niego uwagi. Przeskakiwał z kamienia na kamień, omijał wystające gałęzie, aż znów zobaczył tego samego chłopczyka, który siedział na pniu i płakał. Ponieważ bardzo się spieszył, nie podszedł do malca, tylko dalej piął się ścieżką na szczyt. Nagle znalazł się na rozstaju dróg, gdzie po raz trzeci zobaczył chłopczyka.
-Hej chłopczyku, która droga prowadzi na szczyt?
Chłopczyk rzekł:
-Nie pomogłeś mi ściągnąć piłki z drzewa, nie zatrzymałeś się gdy płakałem, bo nie mogłem się bawić. Jak wrócisz ze mną i mi pomożesz, ja pomogę tobie i zaprowadzę cię do Drzewa Przemian.
Iwo przypomniał sobie słowa wróżki i poszedł z malcem, by ściągnąć mu piłkę z drzewa.
-Dziękuję – uśmiechnął się malec.
-A teraz zaprowadź mnie na miejsce! – krzyknął zniecierpliwiony Iwo.
Chłopiec spojrzał na niego smutno.
-Proszę, zaprowadź mnie – złagodniał.
Chłopczyk radośnie wziął Iwa za rękę i poszli. Wędrowali z wielkim trudem, gdyż zbocza góry były coraz bardziej strome.
-Chce mi się pić – rzekł Iwo
Malec nie odpowiedział.
-Jest tu jakieś źródło? – zirytował się nasz bohater.
Ale chłopczyk nadal milczał.
-Proszę, powiedz mi, czy znajdziemy gdzieś w pobliżu wodę?
Chłopiec uśmiechnął się i zaprowadził go nad strumień.
Jednakże gdy Iwo stanął nad wodą, źródełko zniknęło.
-Co się stało?
-Zapomniałeś o zaczarowanym słowie: „dziękuję”.
Iwo zdał sobie sprawę z tego, że znów zachował się niewłaściwie, podziękował malcowi za wskazanie wody i źródełko pojawiło się na nowo. Gdy Iwo zaspokoił pragnienie, wspięli się wyżej.
Po drodze pomogli lisowi zaplątanemu w sidła, naprawili domek sowie, nauczyli latać małe orlątko, które wypadło z gniazda i wkrótce bez przeszkód znaleźli się na szczycie.
Drzewo Przemian było olbrzymie, miało srebrno-złote liście i purpurowe kwiaty. Iwo nie mógł oderwać od niego oczu. Wreszcie zerwał jeden z kwiatów.
Malec, który cały czas stał obok, pociągnął go za rękaw.
-Chodźmy już. Teraz musisz zanieść rodzicom kwiat i posadzić go obok wierzb płaczących. Gdy jego korzenie zetkną się z korzeniami wierzb, wtedy czar pryśnie. – Spojrzał uważnie na Iwa. – Nie zapomnij o magicznym słowie „przepraszam”.
-Dziękuję ci za pomoc – Iwo uścisnął chłopcu rękę. Wtem, chłopczyk zniknął, a w miejscu gdzie stał pojawiła się wróżka.
Zeszli razem z góry bez żadnych przygód. W dolinie wróżka pożegnała Iwa, który pognał prędko do domu by przywrócić rodzicom ludzką postać i serdecznie przeprosić za wszystkie przykrości.
Od tej pory Iwo zmienił się nie do poznania. Był grzeczny, pomagał wszystkim potrzebującym, a rodzice mogli wreszcie być dumni z syna.

 

LITERATURA DO WYKORZYSTANIA PODZCZAS ZAJĘĆ:

  • Afanasjew „Fałszywe łzy”
  • Andersen H. Ch. „Brzydkie Kaczątko”
  • Andersen H. Ch. „Dziewczynka z zapałkami”
  • Andersen H. Ch „Królowa Śniegu”
  • Andersen H. Ch.  „Nowe szaty cesarza”
  • Battek L. „Leon i jego nie-zwykłe spotkania”
  • Bourgeois P., Clark B. „Franklin boi się ciemności”
  • Clark-Franklin B. „Franklin mówi „Kocham Cię”
  • Collodi C. „Pinokio”
  • Fredro A. „Chciwość osła”
  • Grimm J.W. „Czerwony Kapturek”
  • Grimm J.W. „Jaś i Małgosia”
  • Grimm J. W. „Kopciuszek”
  • Grimm J.W. „O rybaku i złotej rybce”
  • Grimm J.W.  „O wilku i siedmiu koźlątkach”
  • Kasdepke G. „Bon czy ton. Savoir- vivre dla dzieci, Literatura, Łódż 2010
  • Kasdepke G. „Przyjaciele”
  • Milne A.A. „Kubuś Puchatek”
  • Most N. „Strach ma wielkie oczy, czyli o tym, że każdy się czasem boi”
  • Most N. „Czy warto kłamać? Czyli o tym, że prawda zawsze wychodzi na jaw”
  • Nartowska Jolanta „Bajka o słoniku Bartusiu i jego krótszej nóżce”
  • Onichimowska A. „Dzień czekolady”
  • Rankin L. „Ruthie i jej kłamstewka.
  • Serreli S. „Lena. Ile waży kłamstwo?”
  • Wolszczak G. „Strach ma wielkie oczy”
  • „Bajki bez barier”- seria bajek dotyczących niepełnosprawności
  • „Brat i siostra”- bajka o pomaganiu innym i szacunku dla starszych („Bajkoterapia” pod red. K. Szeligi (Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2010)
  • „Tuż pod moim nosem” –praca zbiorowa (Fundacja Oswoić Los)

 

 

Opracowała Anna Moskwiak

 

 

Pozostałe informacje
Korzystając z naszej przeglądarki wyrażają Państwo zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Używamy ich do celów statystycznych. W programie służącym do obsługi stron internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Rozumiem